piątek, 22 lipca 2016

Czeski baśniopisarz, Ota Pavel

Jest taki naród – niezbyt liczny – władający swoim językiem w sposób niezrównany. Naród, który potrafi prostymi słowami opisać sprawy najtrudniejsze i zrobić to w sposób tak lekki, że nigdy nie będą się wydawały nie do udźwignięcia. Cały świat powinien im tej niezwykłej umiejętności zazdrościć, ale są przecież przy tym tak sympatyczni i tak serdeczni, że nie sposób żywić do nich jakichkolwiek negatywnych emocji. Ten naród, jak się słusznie domyślacie, to Czesi.

Pomimo ciemności

Wśród tych, którzy słowem władają po mistrzowsku, wyróżnia się szczególnie jeden: Ota Pavel, baśniowy korespondent o przenikliwym spojrzeniu. Większość swoich dzieł stworzył, zmagając się z ciężką psychozą maniakalno-depresyjną. I może faktycznie za jej sprawą widział więcej, głębiej, bardziej. „Śmierć pięknych saren”, napisana podczas terapii w szpitalu psychiatrycznym, zapewniła mu stałe miejsce w gronie mistrzów czeskiej literatury.

Teraz – za sprawą wielkiej miłości Mariusza Szczygła do wszystkiego, co czeskie – dostajemy do rąk „Bajkę o Rašce i inne reportaże sportowe”, wydaną przez Fundację Instytut Reportażu. Bo Ota Pavel, zanim na poważnie zajął się literaturą, był przez długie lata sprawozdawcą sportowym czeskiego radia.

Niemożliwe jest możliwe

To, co otrzymujemy w niepozornym tomiku w malinowej okładce, to jednak wyraz nie tyle miłości do sportu, co miłości – ogromnej, bezgranicznej wręcz – do ludzi, z całym bogactwem ich przeżyć, doświadczeń, sukcesów i słabości. To kronika nie tylko sportowych sukcesów skoczka Jiříego Raški, alpinistów Radovana Kuchařa i Zdena Zibrína, drużyny czeskich szczypiornistów czy biegacza Emila Zátopka, ale przede wszystkim zwycięstw nad własnymi słabościami i niezbyt łaskawym losem. Każdy, kto przeczyta „Bajkę o Rašce”, będzie mniej skory do sięgania po wymówki w chwilach, gdy coś wyda mu się niemożliwe. Bohaterowie opowieści Pavla dokonują niemożliwego raz po raz.



Wszystkie teksty zebrane w tomie składają się na pięknie brzmiącą opowieść o ludzkiej wytrwałości, determinacji, ale również samotności. Opowieść, która uwrażliwia czytelnika i otwiera na sprawy, którym zwykle nie poświęcamy uwagi. Bo czy patrząc na biegnącego po pewne zwycięstwo maratończyka, który zostawił w tyle konkurencję, myślimy o jego samotności, o tych straszliwych myślach, kłębiących się w jego głowie? A Ota Pavel myśli, myśli o tym, patrząc na biegnącego po mistrzostwo olimpijskie Emila Zátopka, i opisuje te przeżycia w sposób niezrównany:

W następnych minutach przeżyje całe ciężkie życie maratończyka. Najgorsze jest myślenie o kapitulacji. Również on, długodystansowiec nad długodystansowcami, nagle jest opętany tą myślą. Ogarnia go w momencie, gdy jest na prowadzeniu, i jednocześnie pęta go strach przed wszystkim, co przed nim, uchylił mu trochę tylne drzwi i ta myśl przeniknęła do jego mózgu i sprawdza go: „Pakuj manatki! I tak nie wytrzymasz! Ze wszystkimi nie wygrasz!” W tylnych drzwiach jest ledwie szparka; odgania okropną myśl. Czy wróci? Nie wróci. Najgorsza w życiu jest zmiana. Musi teraz przyzwyczaić się do tego, że biegnie całkiem sam.

Przeżyjmy to jeszcze raz

Niezależnie czy opisuje lęk Evy Bosákovej przed wykonaniem salta w tył, czy pełną niedopowiedzeń rozmowę pomiędzy grającymi przeciwko sobie braćmi Františkiem i Zdenkiem Tikalami, każde zdanie pełne jest emocji, i to przenikających aż do kości. Możemy nie być fanami sportu, nie emocjonować się rywalizacją na boisku, skoczni czy torze, wyłączać telewizor, kiedy tylko natrafimy na transmisję meczu, a i tak nie zdołamy przejść obojętnie wobec opowieści Pavla. Zaciskamy kciuki i kibicujemy jego bohaterom do samego końca, a naszych nerwów wcale nie zmniejsza fakt, że wiemy z historii sportu, jak to się wszystko potoczyło.

Baśnie pełne nadziei

Ota Pavel jest bodaj największym współczesnym baśniopisarzem. Tak, to nie pomyłka. Każda jego opowieść pełna jest mądrości i sprawiedliwości, trud i wytrwałość zawsze zostają w nich nagrodzone, a zakończenie – jak to zwykle w baśniach bywa – jest po prostu szczęśliwe. Jakby Pavel, walczący z ciemnością trawiącą jego umysł, dostrzegał w codzienności znacznie więcej jasnych barw niż każdy z nas. 

I może to jest najlepsza, ponadczasowa lekcja, jakiej nam udziela. We wszystkim widzieć piękno, jasność, nadzieję. I wierzyć – bezgranicznie – w wartość własnej pracy. Bo dzięki temu każde jutro, które nadejdzie, będzie nasze.

Ota Pavel: Bajka o Rašce i inne reportaże sportowe, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Fundacja Instytut Reportażu, Warszawa 2016.

Tekst ukazał się na stronie "Reflektora" 22 czerwca br.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz