poniedziałek, 3 października 2016

Fałszywe koncepcje | Emil Cioran „O Francji”

Wydanie eseju Emila Ciorana „O Francji” to prawdziwy skandal, a jego czytanie jest co najmniej niestosowne, jeśli nie wręcz nieprzyzwoite. Z każdą kolejną stroną mamy świadomość, że przekroczyliśmy granice prywatności i nie uszanowaliśmy prawa autora do autocenzury. I właśnie dlatego lektura „O Francji” wywołuje rumieńce – oczywiście intelektualne!



Esej poświęcony Francji – jeden z ostatnich tekstów autora napisanych po rumuńsku – powstał w szczególnym momencie. Pisany w latach 1941-42 był odpowiedzią „na gorąco” na wydarzenia, które miały wówczas miejsce w Europie. Okupacja Francji, powolny proces rozpadu dawnego porządku, dominacja niemiecka były dla Ciorana prawdziwą traumą. Tym większą, że właśnie we Francji odnalazł w 1937 roku swój dom.

Łamiąc zakaz


„Koncepcje fałszywe – rozważania błędne – Wszystko trzeba przerobić pod innym kątem. – Owoc niedostatecznie przemyślanej melancholii. (…) Zbiór tez przesadnych i chorobliwych”, napisał później na rękopisie eseju. Dlatego też za życia autora nigdy nie został opublikowany. I jeśli zaglądamy do niego dzisiaj – z ogromną ciekawością – to nie wolno nam ani na chwilę zapomnieć o tej ważnej adnotacji. Nie wolno nam przypisać Cioranowi słów, których nigdy nie zapisałby na chłodno, po dogłębnym przemyśleniu.

Nie odbiera to jednak jego esejowi wartości. Zwłaszcza, gdy popatrzymy nań poprzez ten emocjonalny, „gorący” pryzmat. Cioran jest głosem tysięcy osób, które w wojennej rzeczywistości tracą swój dom, kulturę, tradycję, punkt odniesienia. To głos intelektualisty, który nie godzi się na duchowe zgliszcza, które zostawia po sobie wojna. Te materialne łatwiej odbudować, duchowy porządek tamtych czasów nie wróci już nigdy.

Niecelnie, ale boleśnie


Cioran ma tego pełną świadomość i stąd jego ból, wściekła bezradność, która każe mu pisać słowa okrutne, nieprawdziwe, która każe używać słów, które mają zdeprecjonować, obrazić, zranić. Niemcy są więc w oczach Ciorana narodem pozbawionym smaku i umiaru, niezdolnym do formułowania celnych myśli, cierpiącym na brak geniuszy, barbarzyńskim i prymitywnym. Mają co prawda swoje gotyckie katedry, mają wzniosłą muzykę, ale to – zdaje się – raczej wyjątki od reguły.

Co innego Francja. Francja, która według Ciorana jest krajem najbardziej harmonijnego rozwoju, bezpośrednim spadkobiercą geniuszu antycznej Grecji, krajem spełnienia, dobrego smaku, geniuszu i łagodności. „Kraj uszczęśliwiony własną przestrzenią, o wyrazistej osobowości geograficznej, udany nawet w aspekcie fizycznym”. Francja zbudowana słowami Ciorana jest duchową i intelektualną Arkadią, kolebką doskonałości i światłem dla całej Europy.

Przeciw nacjonalizmom


A jednak nawet pośród tej dziwnej, uproszczonej, nieprawdziwej narracji – której śmieszności i irracjonalności jest przecież Cioran post factum świadom – zdarzają mu się przemyślenia nadzwyczajne, takie, do jakich przyzwyczaił nas w innych swych pracach. Zwłaszcza w miejscach, gdzie krytykuje nacjonalizm (sic!), jego myśli osiągają niezwykłą jasność i przenikliwość. Pisze:

„Każdy [kraj] dopracowuje się pewnego zasobu błędów zwanych wartościami, które kultywuje, łączy w grupy i puszcza w obieg oraz którym nadaje ważność”.

I w innym miejscu:

„Miłość do kraju to coś najmniej duchowego, co tylko być może, to uczuciowa ekspresja biologicznej solidarności. Nic tak nie uraża inteligencji jak patriotyzm. Wysubtelniający się duch wypiera przodków z krwi i wymazuje z pamięci zew owego skrawka ziemi, który fanatyczne iluzje ochrzciły mianem ojczyzny”.

Po dwóch stronach barykady


I choćby z powodu tych zdań, wdzięczna jestem tym, którzy przeciwstawili się woli autora i doprowadzili do publikacji eseju „O Francji”. Geniusz, choć zaślepiony, wciąż pozostaje geniuszem.

Po lekturze myślę dużo o gniewie, o jego destrukcyjnej sile. O tym, że odbiera trzeźwość myślenia – nawet gdy mowa o tak wybitnym umyśle jak Cioran. I o Jüngerze, który w czasie gdy powstawał esej rumuńskiego myśliciela, spisywał w Paryżu swoje dzienniki. Dwa głosy, z dwóch stron barykady. Jeden spokojny, wyważony, chłodny niczym chirurgiczna stal. Drugi pełen ognia, rozgoryczony, wściekły tak, jak wściekła może być wyłącznie bezradność.

Oba mówiące coś ważnego o ludzkiej kondycji.


Emil Cioran: O Francji, wyd.Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2016. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz