Słowami innych: Wieniedikt Jerofiejew


"Moskwa Pietuszki":
"Ogólnie biorąc, jeśli człowiek rano czuje się parszywie, a wieczorem jest pełen planów, marzeń i mozołów - to z pewnością jest bardzo zły. Złe poranki i dobre wieczory to sprawdzone cechy niedobrych ludzi. Ale jeśli jest odwrotnie - jeśli rankiem człowiek jest dziarski i pełen nadziei, wieczorem zaś ogarnia go niemożność - to z pewnością mamy do czynienia z parszywcem, groszorobem i miernotą. Taki facet napełnia mnie obrzydzeniem. Nie wiem jak was, ale mnie napełnia.
Są, rzecz jasna, tacy, którym jest zawsze fajnie, i rano, i wieczorem, i wschód ich cieszy, i zachód raduje. To zwyczajni łajdacy, od samego mówienia o nich mdłości biorą. A jeśli komuś i rano, i wieczorem jest jednakowo źle, to już nie wiem, co powiedzieć, taki człowiek to ostatni gówniarz i dzwoniec."
"Znam liczne zamysły Boże, ale nie wiem dotąd, czemu Pan uczynił mnie tak cnotliwym." 
"Ostatecznie ideały i temperamenty mamy różne, toteż jeden pił wermut, inny, mniej wyrafinowany, wodę kolońską "Świeżość", a jeszcze inny, chcący uchodzić za coś lepszego - koniak na międzynarodowym lotnisku Szeremietiewo."
"Nasze jutro będzie bardziej świetlane niż nasze wczoraj i nasze dzisiaj. Ale któż może ręczyć, że nasze pojutrze nie będzie gorsze, niż nasze przedwczoraj?"
"Nie wierzę, by ktokolwiek z was nosił w sobie taki kłąb goryczy. Trudno nawet powiedzieć, z czego ten kłąb się składa. Zresztą wy i tak tego nie zrozumiecie. Ale najwięcej w nim jest "bólu" i "strachu". Powiedzmy chociaż tyle: "bólu" i "strachu", a także oniemienia. I codziennie od rana "moje wspaniałe serce" wydziela ten odwar i nurza się w nim aż do wieczora. Innym zdarza się to - wiem o tym - jeśli ktoś umrze. Jeśli umrze najbliższy na świecie człowiek. Ale ja przeżywam to zawsze. Zrozumcie chociaż tyle!"
"Starość i wierność marszczą pyski, a ja na przykład nie chcę, żeby ona miała zmarszczony pysk. Niech tam nie będzie wierna; oczywiście nie całkiem "niech", ale jednak "niech".
"I jeśli się już przeżyło trzydzieści lat, trzeba spróbować przeżyć jeszcze trzydziestkę."
"Czyż nie tak samo w następstwie ludzkich wzlotów i upadków, upojeń i nieszczęść nie ma najmniejszego śladu regularności? Czyż nie równie chaotycznie następują w dziejach ludzkości katastrofy? Prawo jest ponad nami wszystkimi, a czkawka ponad wszelkim prawem."
"I w ciszy tej wasze serce mówi wam, że o n a jest niezgłębialna, a my - bezsilni. Pozbawiono nas doszczętnie wolnej woli, rzucono na pastwę losu, który jest bezimienny i od którego nie ma ratunku.
Jesteśmy lichymi robakami, o n a zaś jest wszechmocna. O n a, czyli Ręka Boska wzniesiona nad nami wszystkimi, przed którą nie chcą się ukorzyć jedynie durnie i dranie. Rozum G o nie ogarnie, a przeto O n jest. 
Bądźcie zatem doskonali na podobieństwo Ojca Waszego w Niebiesiech."
"Mam duszę jak wnętrze konia trojańskiego: dużo zmieści."
"Głupia natura niczym się tak nie przejmuje jak zachowaniem równowagi! Nie wiem, czy to etyczne, ale na pewno bardzo geometryczne! Proszę spojrzeć: przecież ta krzywa uwidacznia nie tylko życiowy nastrój. O nie! Uwidacznia wszystko. Wieczorem jesteśmy odważni. Nawet jeśli jest się czego bać. Jest odwaga i niedocenianie wszelkich wartości. Rano zaś - przewartościowanie wszystkich wartości. Przewartościowanie i lęk - zupełnie nieuzasadniony."
"Co powiedział Maksym Gorki na wyspie Capri? "Sprawdzianem każdej cywilizacji jest sposób traktowania kobiety".
"Kochać po turgieniewowsku to znaczy móc poświęcić wszystko dla swej wybranki! Móc dokonać tego, czego nie sposób dokonać, jeśli się nie kocha po turgieniewowsku."
"Należy - powtarzam: należy uszanować tajniki ludzkich dusz i trzeba się w nie wpatrywać. Nawet jeśli w nich niczego nie ma, tylko sam śmieć. Wszystko jedno: patrzeć i szanować, patrzeć i nie spluwać..."
"Umarł z tęsknoty i nadmiernej skłonności do uogólnień."
"Człowiek szuka odosobnienia, żeby popłakać. Ale w istocie nie jest sam. Przecież kiedy człowiek płacze, nie chce, żeby ktoś w tym płaczu współuczestniczył. I dobrze robi, bo czyż jest na świecie coś wznioślejszego niźli nieutulony ból...?"
"Przecież był jeszcze Hegel. Bardzo dobrze pamiętam, że Hegel był. I mówił: "Nie istnieją różnice prócz różnic stopni między różnymi stopniami i brakiem różnicy". Czyli w przekładzie na ludzki język: "Któż teraz nie pije?"
"I jeśli kiedykolwiek umrę - a wiem, że umrę w bardzo krótkim czasie - umrę, zgłębiwszy ten świat z bliska i z daleka, z góry i z dołu, ale z nim nie pogodzony. Umrę i On zapyta mnie wówczas: "Czy było ci tam dobrze, czy źle?" Ja zaś będę milczeć, opuszczę wzrok i będę milczeć. Niemota taka znana jest wszystkim, którzy zebrali żniwo wielodniowego i zapamiętałego pijaństwa. Czyż bowiem życie ludzkie nie jest chwilowym otępieniem duszy, a także jej zaćmieniem? Wszyscy jesteśmy jakby pijani, każdy na swój sposób; jeden wypił mniej, inny więcej. I na różnych różnie to działa: jeden śmieje się światu w twarz, a inny skłania głowę na piersi tego świata i płacze. Jeden już się wyrzygał i jest mu dobrze, a innego dopiero zaczęło mdlić. A cóż ja? Wiele zaznałem, ale nic nie zdziałałem. Nigdy się nawet tak naprawdę ni roześmiałem i ani razu mnie nie zemdliło. Ja, który doznałem w tym świecie tyle, że tracę rachunek i zapominam kolejności - ja jestem natrzeźwiejszy z całego świata; na mnie to wszystko marnie działa... "Dlaczego milczysz?" - spyta Pan, spowity w błękitne błyskawice. A co ja mu powiem? Nic, tylko będę milczeć i milczeć..."     
"Noc Walpurgi, czyli Kroki Komandora":
"Urodziłem się nie w czepku, lecz w kaftanie bezpieczeństwa."
"Jeszcze miesiąc temu byłem w stanie wypichcić dziesięć wierszy na dobę, z tego z reguły dziewięć niezapomnianych, sześć - epokowych, a dwa, trzy - nieśmiertelne... A teraz - nie."
"Najbardziej na świecie nienawidziłem wtedy mojego łysego wujaszka, wielbiciela Łazaria Kaganowicza, świńskich dowcipów i rosołu z kury. Mój przetowłosy przyjaciel Edik dał mi w prezencie truciznę, powiedział, że jest niezawodna i z opóźnionym zapłonem. Wlałem ją wujaszkowi do rosołu z kury - i co państwo powiecie? Dokładnie po dwudziestu sześciu latach wujaszek zdechł w straszliwych męczarniach..."
"Żyjemy w czasach tak surowych, że słowa "pobłażliwość" najrozsądniej jest używać możliwie rzadko. Jedynie w czasie wojny można sobie pozwolić na żarty ze śmiercią. W czasie pokoju ze śmiercią się nie żartuje."
"Fanny Kapłan":
"Nie ma - prócz Fanny - ani jednego bohatera w pełni władz umysłowych, i słusznie, ponieważ nigdy w życiu, licząc od góry do dołu, nie spotkałem pełni umysłowego zdrowia."
"I co to znaczy: nic a nic nie robiłeś? Moje serce zostało zdruzgotane. A czy to nie jest zajęcie?"
"Nigdy nie należy rzucać picia - powiedziała Edith Piaf."
"Człowiek się czuje jak rozsypana sól, jak rozbite lustro, jak pierścionek, który spadł do morza, jak droga, którą przebiegł najczarniejszy z czarnych kotów. Tak się właśnie czułeś."
"Moim ulubionym wykrzyknikiem jest "niestety", zaobserwowałem jednak, że od niedawna stał się niecenzuralny."
"Do tych ludzi trzeba przemawiać nie ludzkim słowem, ale porządnie naostrzonym scyzorykiem."
"Czy rzezie tureckie są wtedy, kiedy Turcy rżną, czy kiedy rżną Turków?"
"W człowieku ponad wszystko należy cenić niepoprawność!"
"No cóż - bolszewizm to zjawisko atmosferyczne i należy go traktować jak każde zjawisko atmosferyczne."
"Żyję w epoce powszechnej niepoczytalności."
"Pójdziesz prosto - żyć nie będziesz, pójdziesz na lewo - życie utracisz - pójdziesz na prawo - umrzesz, pójdziesz do tyłu - zdechniesz."
"Moja maleńka leniniana":
"Nadieżda Krupska do Marii Iljiniczny Uljanowej: "A jednak mi żal, że nie jestem mężczyzną, bobym się dziesięć razy więcej łajdaczyła" (1899)."
"Złote myśli":
"Gdyby Pan Bóg zapytał mnie, jakim znakiem przestankowym chciałbym - potem - zostać, powiedziałbym: myślnikiem."
"Juz Aleszkowski:
- Nie wolno łagodzić rozpaczy alkoholem. Cierpienia powinny być czyste."
"Powstawał rano niczym wyklęty lud ziemi. Podnosił się z leża niczym dochód na głowę ludności."
"O jednostkach miary. Złośliwość mierzy się w wolterach."
"Mark Twain: "Żyj tak, żeby opłakiwał cię nawet grabarz"."
"Dusza moja jest otyła. Potrzebne mi są środki odchudzające: nicnierobienie, ograniczenie zainteresowań i inne."
"Było to jeszcze w czasach, gdy nie można było zrymować czegoś tak zbliżonego poetycko, jak osądzony - wykończony."
"Warto sobie przypomnieć: lepta to 1/100 drachmy. Talent ma 600 drachm. Tak więc 600 000 lept składa się na talent."
"U Sartre'a bardzo to butne: "Istnienie innych to niedopuszczalny skandal"." 
"A w ogóle: co to znaczy "ostatnie słowo". Żyjemy w świecie, gdzie słowa należy wypowiadać tak, jakby były ostatnie. Pozostałe słowa się nie liczą."
"Prosiłem Pana Boga, by sprawił, ażeby zrobiło się o półtora stopnia cieplej niż zazwyczaj. Nie obiecał mi niczego na pewno."
"Ot, co znaczy - skończył się wspaniały V wiek przed Chrystusem. Już w pierwszym roku następnego stulecia (399) został skazany na czapę 70-letni Sokrates."
"Demony nie grzmią, mówią przymilnym tonem... Grzmią tylko aniołowie Pańscy."
"Wstyd za innego człowieka Chodasiewicz nazywał "hipertrofią poczucia odpowiedzialności"." 
"Mam jeszcze jedną specjalność. Jestem zatrudniony nie tylko jako fałszerz historii, ale do tego, na pół etatu, jako ten, kto wodzi na pokuszenie."
"A żona jaki ma zawód? Męczennica." 
"Wariatem można być w każdym wieku" (rozmowa z W.J)
(...)
- A najwcześniejsze w życiu doznanie?- Najwcześniejsze wspomnienia są, nie wiedzieć czemu, najbardziej ponure. Nieboszczka matka rozkazała wszystkim starszym braciom i siostrom - podejdźcie do łóżeczka i pożegnajcie się z nim. Czyli ze mną.
- Dlaczego?- Wszystko przez lekarza. Powiedział: chujowa sprawa. Bardzo, bardzo mądry lekarz. To był rok czterdziesty pierwszy, czyli że miałem dwa i pół roku. Bardzo mądry lekarz.
(...)
A tworzyć zacząłeś w domu dziecka czy już w szkole?- Zacząłem jeszcze przed pójściem do szkoły.
Cóż tworzyłeś w tak niewinnym wieku?- "Zapiski wariata".
A kto był wariatem?- Ja, oczywiście.
W wieku sześciu lat?- Wariatem można być w każdym wieku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz