Słowami innych: Ernst Jünger

"Na Marmurowych Skałach":
"A przecież wszystko, co cenne, otrzymujemy tylko dzięki przypadkowi. To, co najlepsze, jest zawsze za darmo." 
"Sensem życia jest powtarzanie gestu stworzenia wśród tego, co przemija - podobnie jak dziecko naśladuje ojca w zabawie. Sensem siewu i poczęcia, budowania i porządku, obrazu i poezji jest dzieło zapowiadające się w nich jak w lustrach z barwnego szkła, które wkrótce się rozprysną." 
"Niebezpieczne spotkanie":  
"Życie z biegiem lat staje się coraz bardziej pełne radości; przy tym dużą rolę odgrywa doświadczenie - wraz z wiekiem człowiek nie tylko czuje, ale także wie, że używa życia. Bo to jest tak, jak gdyby w teatrze życia człowiek nie tylko grał, ale również był widzem. W młodości zbyt szybko wyczerpujemy swoje zasoby i miewamy pomysły, które przyprawiają raczej o ból głowy, niż przynoszą radość."
"Promieniowania":  
„Pierwsze poruszenie życia po zapłodnieniu jest najdelikatniejszym promieniowaniem – to uwertura indywidualizacji.”

„Kule i książki mają swoje losy.”

„Autorstwo to ojcostwo, a my darzymy przychylnością przede wszystkim te dzieci, którym szczęście nie jest pisane.”

„W naszej głowie, w naszej piersi są areny, na których spotykają się wolność i los w przebraniach swego czasu.”

„Od ludzi wolno nam wymagać tylko tego, co dla nich stosowne - od kobiet zatem miłości, nie zaś sprawiedliwości.”

„O dzienniku. Dotyka on przecież zawsze tylko pewnej warstwy zdarzeń, jakie dokonują się w sferze duchowej i fizycznej. To, co zaprząta nas w głębi, wymyka się komunikowaniu, ba, niemal własnemu postrzeganiu.”

„Epoka człowieczeństwa to ta, w której ludzie staną się rzadkością.”

Paryż, 14 stycznia 1942
Charmilla. Bywają rozmowy, które można nazwać paleniem opium we dwoje. Ich składnikiem jest lekkie, wyzbyte z trudu nadążanie, jakie w fizycznym wymiarze widzi się u wykonujących ewolucje akrobatów. Ona zresztą chwali mnie za to, za co zwykle mnie ganią: że w rozmowie prawie zawsze myślę również o innych rzeczach i często po iluś tam zdaniach replikuję trafną uwagę partnera, kiedy już rozpłynie się we wnętrzu.”

Paryż, 21 stycznie 1942
Wizyta u Charmilli przy rue Bellechasse.
Zegar idzie szybciej przy takich pogawędkach – jak wówczas w lasach dziewiczych. Żeby uzyskać ten efekt, trzeba różnych czynników – piękna, pełnego duchowego zrozumienia i bliskości niebezpieczeństwa. Staram się wtedy spowolnić przebieg z pomocą refleksji. Powstrzymuje ona delikatne koło czasu.”

„Przy lekturze zawsze mam uczucie, że mowa jest o czymś własnym, ba, naprawdę własnym. Autor powinien wywoływać takie wrażenie. Pisze jako człowiek, który para się piórem z myślą o człowieku. O tyle przede wszystkim obdarowuje siebie samego, a potem innych.”

„Miłość do określonej kobiety jest dwojaka, bo, po pierwsze, zwraca się ku temu, co jest jej wspólne ze wszystkimi innymi milionami kobiet, a po drugie, ku temu, co ją odróżnia od wszystkich innych i należy jedynie do niej. Jak rzadko to i tamto zbiega się idealnie w jednej osobie – puchar i wino.”

"Jak Poncjusz Piłat dostaje się do Credo?"

"Los może nam odmówić wszelkich wielkich spotkań – tego ze śmiercią nigdy."

"U dzieci w wieku trzech lat można dostrzec pełną godność osoby moralnej, powiązaną z pogodą ducha, w jedności, która potem ginie."

"Noc bodaj bez zmrużenia oka, pełna gorączkowego ożywienia. Jednakże godziny mijają jak w locie; człowiek nie śpi, ale prześlizguje się po powierzchni snu jak po ciemnym lodzie."

"Myśl: cieleśnie śpimy co prawda co noc w tym samym miejscu, ale duchowo w coraz to nowej gęstwinie, w coraz to innej pułapce. Tym sposobem znajdujemy się często w złym otoczeniu, w pustynnej okolicy, nieskończenie odlegli od swego celu. Stąd też często niewytłumaczalne zmęczenie po głębokim śnie."

"Korekta „Listów z Norwegii". W jej trakcie wątpliwości co do „stopniałych ołowianych rzek". Chyba nieuzasadnione, bo rzeki przecież mogą być zastygłe, zamarznięte.
Brak, jaki tu odczuwam, tkwi zresztą w samym języku i wiąże się z jedną z luk w jego mozaice. Nie ma on osobnego rzeczownika na określenie „zastygłej rzeki"."

"W każdym życiu jest pewna ilość rzeczy, z których człowiek nie zwierza się nawet osobie najbardziej zaufanej. Są one podobne do kamieni, jakie znajduje się w żołądku kur, i sympatia nie pomoże ich strawić. Człowiek strzeże tak lękliwie tego, co najgorsze, i tego, co najlepsze. Nawet jeśli przez spowiedź uwolni się od zła, to jednak to, co w nim najlepsze, zanosi Bogu sam. To, co w nas szlachetne, dobre, święte, dalekie jest sferze społecznej; nie nadaje się do przekazywania.
Nawiasem mówiąc, kobiety są w tym względzie znacznie bardziej skryte, to często istne groby przebrzmiałych romansów, i czy znajdzie się taka, o której mąż, kochanek - nawet jeśli trzyma ją w mocnym uścisku - wie wszystko? Każdego, kto po latach ponownie spotykał dawną kochankę, przerażało to mistrzostwo w milczeniu. To doprawdy córy ziemi. Chowają w sercu straszną i wyłączną wiedzę, chociażby co do ojcostwa. W świecie na wskroś mieszczańskim trafiają się leszcze przepaście w stylu Medei. Na przykład obraz kobiety, przyglądającej się przez wiele lat, jak małżonek pieści dziecko, które nie jest jego.
„Dwoje ludzi, którzy się kochają, powinno mówić sobie wszystko" - ale czy jesteśmy na to dość silni?
„Chciałabym ci się wyspowiadać, ale obawiam się, że wysłuchasz mnie jako kapłan własnej sprawy, nie zaś mądry zastępca Boga. Obawiam się, że będziesz moim sędzią".
Niezwykłe, również uzdrawiające znaczenie modlitwy polega na tym, że na chwilę odsłania ona tajniki serca i dopuszcza do nich światło. Otwiera to człowiekowi, przede wszystkim pod naszymi, północnymi szerokościami geograficznymi, jedyną furtę do prawdy, do ostatecznej i bezwzględnej szczerości. W przeciwnym razie nie będzie on mógł nawet wobec osoby najbliższej i najdroższej być prostolinijny, nie kryjąc w duszy ciemnych zakamarków - a gdzie ostrożność nie powściągnie jego języka, tam zrobi to delikatność."

Crébillon: "La nuit est plus claire que le fond de mon coeur."

"Moja skłonność do oddalania się od człowieka, którego kocham - jak gdyby jego obraz tak się rozrósł we mnie, że jest to nie do pogodzenia z jego fizyczną bliskością."

"O zwyczaju odpukiwania w niemalowane drewno, kiedy człowiek chce zapobiec złej wróżbie. Jego początki sięgają prawdopodobnie jakiegoś epizodu, ale takie nawyki przyjmują się zwykle wtedy, kiedy mają też w sobie symboliczną moc. Mogłaby ona tkwić w organicznym charakterze drewna; człowiek sięga po nie jak po coś wyrosłego, a w odniesieniu do losu ma na myśli żywot i jego koleje, w przeciwieństwie do martwego mechanizmu sekund, do tempus mortuum.
W tłukącym się szkle jako symbolu szczęścia można by wówczas dopatrywać się odpowiednika: rozbicia mechanicznej formy i uwolnienia żywej treści."

"W drodze studia fizjonomiczne. Wokół kącików ust młodej dziewczyny widziałem leciusieńki, prawie niedostrzegalny rys doświadczenia. Tak to rozkosz zostawia po sobie wyżłobiony ślad niczym diament."

"…tam, gdzie wszystko jest dozwolone, pojawia się najpierw anarchia, potem surowszy porządek. Kto wykańcza przeciwnika według swojego widzimisię, nie ma prawa oczekiwać pardonu; i tym sposobem wytwarzają się nowe, okrutniejsze reguły walki."
Kiedy wszystkie budowle ulegną zniszczeniu, pozostanie wszakże język, jako zaczarowany zamek z wieżami i blankami, z prastarymi piwnicami i korytarzami, których nikt nigdy nie zbada. Tam, w sztolniach, lochach i kopalniach, będzie można jeszcze przebywać i umknąć temu światu.
Listy. Dziwne, że do kobiet, które sami najbliższe, piszę tak niestarannie, że tak małą wagę przykładam do stylu. Być może sprawia to poczucie, że listy są tu niemal zbędne. Rozumiemy się i tak.
Przy obiedzie rozmowa z Hattingenem o zegarach i klepsydrach. Opadaniem piasku w klepsydrze rządzi jeszcze czas nie zmechanizowany, czas przeznaczenia. Jest to czas, który czujemy w poszumie lasów, w trzaskaniu ognia, w kipieli morskiej, w wirowaniu płatków śniegu.
Ciała to kielichy; sens życia polega na tym, żeby je nasycać coraz wyborniejszymi esencjami, balsamem wieczności. Kiedy to się w pełni urzeczywistni, nieważne jest, czy naczynie się stłucze. Głosi to Księga Mądrości w zdaniu, że śmierć mędrca jest tylko pozorna.
Miasta są płci żeńskiej i sprzyjają tylko zwycięzcom. 

"Przybliżenia. Narkotyki i upojenie"

"Epikurejczyk nie ma skłonności do przesady - zakłócałaby przyjemność. Rozkoszuje się on czasem i rzeczami, stanowiąc raczej przeciwieństwo nałogowca, dla którego czas jest źródłem cierpienia. Nie jest on typem palacza odpalającego jednego papierosa od drugiego - raczej typem smakosza, który ucztę wieńczy cygarem z importu. Kontroluje przyjemność i potrafi ją okiełznać - nie tyle dla dyscypliny, ile dla samej przyjemności." 
„Każda rozkosz żyje dzięki duchowi. A każda przygoda dzięki bliskości śmierci, która ją otacza.” 
„Przygoda jest koncentratem życia; szybciej oddychamy, przybliża się śmierć.” 
„W upojeniu, obojętnie, czy działa ono wyciszająco, czy pobudzająco, antycypowany jest czas, inaczej się nim zarządza, wypożycza się go. Ale szybko należy go zwrócić; po przypływie następuje odpływ, po barwach bladość, świat szarzeje, staje się nudny.” 
„Nie brakuje mi faktów, lecz pierwszych wrażeń. Fakty są dla nas jedynie skorupą muszli – ale nie protoplazmicznym ruchem szarej istoty, która ją tworzyła z dala od wszelkiego piękna, wszelkiej logiki.” 
„Człowiek może stawiać czoła śmierci, ale nie własnemu obrazowi. Stąd zrozumiałe jest, że skazany morderca jeszcze na szafocie będzie zapewniał o swej niewinności – nie chodzi mu o to, by ocalić głowę.” 
„Słowa same w sobie nie są groźne, stają się takie wówczas, gdy zamieniają się w broń.” 
„Umieranie jest trudne, ale udaje się. Tu każdy jeszcze zdąży zostać geniuszem.” 
„Prawdopodobnie istnieje także homeopatia umierania, wyręby zwartego lasu; Hypnos przyświeca bratu bliźniakowi – jest nim Thanatos.” 
„Społeczeństwo w coraz większym stopniu będzie pozbawione nie tylko ojców, ale także rodziców. Państwo, „smok o tysiącu łusek”, zamieni się w pedagogicznego giganta, taśmowo produkującego szkoły coraz mniej różniące się od fabryk. Wyzysk się przemieści oraz zintensyfikuje; jak dawniej siłę mięśni, tak dziś monopolizuje się mózg.” 
„Przed  niedzielą się sprząta, czyści, pierze; zanim otworzą się drzwi, rozlega się stukanie i pukanie. Nic bardziej naturalnego. Święto nie tyle przerywa codzienność, ile ją sensownie uwzniośla. To, co zazwyczaj czynimy niemal instynktownie, uświadamiamy sobie w wyższym sensie.” 
„«Zmartwychwstanie» podobnie jak «cud» należy do pojęć pomocniczych, za pomocą których sygnalizujemy coś dla nas niepojętego. Rozpuszczamy bezczasowe moce w postrzeganiu. Jeden z wielu promieni słonecznych wpadających przez okno, znośny jedynie w taki sposób.”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz