czwartek, 28 marca 2013

Słowami innych: Rozpacz

"Rozpacz nie jest stanem właściwym chrześcijaninowi. Rozpacz to przyjmujący postać kruka Szatan, który siada na naszym ramieniu i przez oczy wydziobuje nam z duszy człowieczeństwo. Nihiliści nazwą go pustką, czyli właściwym zrozumieniem rzeczy.

Rozpacz jest prawdą bez Boga, tak jak okrucieństwo jest bezbożną sprawiedliwością.

Rozpacz nie jest, jak zdaje się niektórym, efektem głębokiego namysłu i odsłonięciem tego, co schowane najgłębiej. Rozpacz jest prawdą prostą, pojmowalną intuicyjnie, stanem domyślnym. Rodzimy się, rozpaczając, a żyjemy tylko po to, aby rozpaczy pozbyć się przed śmiercią. Jednak życie jest bardzo krótkie i nie każdemu uda się ta karkołomna sztuka – ci umierają z tym samym szlochem, z jakim się narodzili, a całe ich życie jest ciągnącym się rozpaczliwym zawodzeniem.

Tłumić rozpacz można czerwonym winem lub czerwienią wsiąkającej w śnieg krwi pokonanego wroga. Można zagłuszać ją skręcającą duszę muzyką, można zasłonić obrazem Boscha lub pornograficznym magazynem. Można wołanie rozpaczy uciszyć, wtulając głowę między uda dziewczyny, można o niej zapomnieć w gnącym kręgosłup miłosnym spazmie.

Można przegnać kruka, gnąc kolana przed krucyfiksem. Niezawodny jest Chrystus w Kościele, jednak rozpacz zawsze powraca. Rozpacz jest podstawowym tworzywem naszej duszy, napędza nasze myśli. Dlatego ludźmi Chrystusa jesteśmy tylko w tych krótkich chwilach, kiedy udaje nam się przekonać kruka, aby wyrwał swe szpony z naszych ramion. Jednak nawet wtedy krąży nad nami, kracząc przeraźliwie. (…)

Czy rozpacz jest Diabłem? Nie, chociaż ona również krąży i czeka, kogo by pożreć. Diabeł jest mniejszy od Rozpaczy. Wystarczy, że tylko przymkniemy oczy wpatrzone w Chrystusa, a ona pojawia się na wewnętrznej stronie powiek. Gdy odwracamy głowę, ona rozkłada dla nas swe skrzydła. Rozpacz jest stanem bez Boga, jest jego zaprzeczeniem, jest Otchłanią, nad którą pojawia się Jego Głos, jak Duch nad wodami."

Szczepan Twardoch
2005

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz