sobota, 3 listopada 2012

Słowami innych: Ernst Jünger


W każdym życiu jest pewna ilość rzeczy, z których człowiek nie zwierza się nawet osobie najbardziej zaufanej. Są one podobne do kamieni, jakie znajduje się w żołądku kur, i sympatia nie pomoże ich strawić. Człowiek strzeże tak lękliwie tego, co najgorsze, i tego, co najlepsze. Nawet jeśli przez spowiedź uwolni się od zła, to jednak to, co w nim najlepsze, zanosi Bogu sam. To, co w nas szlachetne, dobre, święte, dalekie jest sferze społecznej; nie nadaje się do przekazywania.

Nawiasem mówiąc, kobiety są w tym względzie znacznie bardziej skryte, to często istne groby przebrzmiałych romansów, i czy znajdzie się taka, o której mąż, kochanek - nawet jeśli trzyma ją w mocnym uścisku - wie wszystko? Każdego, kto po latach ponownie spotykał dawną kochankę, przerażało to mistrzostwo w milczeniu. To doprawdy córy ziemi. Chowają w sercu straszną i wyłączną wiedzę, chociażby co do ojcostwa. W świecie na wskroś mieszczańskim trafiają się jeszcze przepaście w stylu Medei. Na przykład obraz kobiety, przyglądającej się przez wiele lat, jak małżonek pieści dziecko, które nie jest jego.
„Dwoje ludzi, którzy się kochają, powinno mówić sobie wszystko" - ale czy jesteśmy na to dość silni?
Chciałabym ci się wyspowiadać, ale obawiam się, że wysłuchasz mnie jako kapłan własnej sprawy, nie zaś mądry zastępca Boga. Obawiam się, że będziesz moim sędzią".

Niezwykłe, również uzdrawiające znaczenie modlitwy polega na tym, że na chwilę odsłania ona tajniki serca i dopuszcza do nich światło. Otwiera to człowiekowi, przede wszystkim pod naszymi, północnymi szerokościami geograficznymi, jedyną furtę do prawdy, do ostatecznej i bezwzględnej szczerości. W przeciwnym razie nie będzie on mógł nawet wobec osoby najbliższej i najdroższej być prostolinijny, nie kryjąc w duszy ciemnych zakamarków - a gdzie ostrożność nie powściągnie jego języka, tam zrobi to delikatność.


Ernst Jünger, „Promieniowania”,
Paryż, 2 października 1942

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz