piątek, 6 kwietnia 2012

Dotykanie niedotykalnego.


Tylko Wielkanoc jawi mi się jeszcze jako prawdziwe święto. Święto, które oznacza dotykania prawdziwego sacrum, doświadczania żywego, wydarzającego się na nowo misterium. W Bożym Narodzeniu od dawna już tego ducha nie odnajduję.

To kwestia tajemnicy, która jest treścią Wielkanocy, która przenika jej ducha. W Bożym Narodzeniu nic tajemniczego nie ma. Gdyby usunąć z nich tajemnicze źródło, a więc niepokalane poczęcie (a radzi sobie z tym chociażby protestantyzm, nie przywiązując do tego wielkiej wagi), to mamy przecież do czynienia z czymś znanym, z czymś co rozumiemy. Nie mówię, że narodziny są czymś zupełnie przez nas oswojonym. Jak każdy nowy początek, eksplodują niezwykłością. Są jednak po stronie życia.

A Wielkanoc konfrontuje nas z prawdziwą Tajemnicą. Tą, przed którą uciekamy. Z tajemnicą kresu. Z tajemnicą śmierci. Z tajemnicą tego, co skryte za zasłoną grobu. Jeśli w ogóle coś tam jest skryte. A wreszcie objawia się nam w te święta coś, co rozumieniu ludzkiemu się wymyka, bo wymykać się musi: zmartwychwstanie. To już nie jest ludzkie.

Triduum w równej mierze dotyczy człowieka, co Absolutu. Tyle że człowieka stojącego na granicy własnego człowieczeństwa. I to zarówno na tej krawędzi, za którą jest już wyłącznie to, co zwierzęce, jak i na tej, która styka się z boskością. I być może tylko człowieka stojącego na granicy można tak naprawdę próbować definiować, bo pomiędzy jest pospolitość, a ona niewiele o człowieku mówi.

Ale być może Tajemnicą jest także ów pradawny związek tych świąt z Naturą. Z Naturą, która na chwilę się zatrzymuje, wychodzi poza swój odwieczny rytm. Oto ciemność wygrywa ze światłem, Noc zawłada Dniem, czas na chwilę wstrzymuje swój bieg i trwa wielka pustka, zawieszenie pomiędzy, czarna otchłań.
Z niej wszystko wypływa. W niej ma początek. Natura wygra, jednak potrzeba do tego Mroku. Człowiek zwycięży, ale najpierw musi upaść. Bóg zatriumfuje, porzucając swoją boskość. Świat przetrwa, choć najpierw musi przestać trwać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz